sobota, 28 lutego 2015

Capitulo 1

                                                                          Ludmila
Właśnie wyszłam z lotniska. Te miasto jest piękne, ale nie jest tak samo piękne jak te w którym do nie dawna mieszkałam. Tęsknię za nim bardzo. Nie mogę uwierzyć że moi rodzice mi to zrobili. Ale po nich mogę się wszystkiego spodziewać wszystkiego... Czasami zastanawiam się co im wogule takiego zrobiłam. Jutro poniedziałek i idę pierwszy dzień do mojej nowej szkoły. Nazywa się chyba Studio OnBeat. Jest to szkoła muzyczna. Jest to jedyna rzecz która mi pomaga kiedy jestem smutna. Muzyka, Taniec to coś co kocham. To co mi zawsze pomoże. Zawsze...

 Dzień później
Czekam w samochodzie na moją mamę żeby mnie zawiozła do tej szkoły. Strasznie się tego boję bo przecież te osoby w tej szkole mogą mnie nie polubić.. Już idzie moja mama. Wreszcie już myślałam że o mnie zapomniała..
- Przepraszam Cię Ludmila że tak długo powiedziała.
- Nic nie szkodzi. Tylko myślałam że o mnie zapomniałaś już bo tak długo tu już czekałam
Po 10 minutach jestem już w szkole nie wiedziałam że to jest tak blisko następnym razem pójdę na pieszo.
- Powodzenia i miłego dnia Ci życzę Ludmila. Kocham Cię.
- Dziękuję Mamo. I ja ciebie też
wow, to pierwszy kiedy moja mama tak wogule do mnie powiedziała. Miałam ochotę się popłakać. Ale tego nie zrobiłam bo na szczęście udało mi się powstrzymać od płaczu. Poszłam pod szkołę. Stanęłam przed jej drzwiami. Szkoła wydawała się mała. Zastanawiam się jak jest w środku, ale się strasznie boję. Myślę sobie Ludmila jest silna, dasz radę. No dobrze wchodzę. Moje pierwsze wrażenie wow, ale ona jest świetna. Jest idealna. Patrzę na te wszystkie sale. Na osoby które przechodzą obok mnie. Jest wspaniale, aż nagle przechodzą obok mnie 5 osób i mówią
- Oo patrzcie jakaś nowa pokraka przylazła do naszego Studia powiedziały 2 dziewczyny o czarnych włosach, jedna miała krótkie włosy i proste a druga kręcone długie włosy, tamta druga bardzo mi przypominała moją dawną przyjaciółkę, Natalię z którą straciłam kontakt. Ale to nie możliwe że to ona.
- Już zaczynie. Dajcie jej spokój. Powiedziały trzy dziewczyny które stanęły za mną.
- Jeszcze tych debilek tu brakowało do szczęścia. Powiedzieli chłopcy którzy byli razem z tymi dwiema dziewczynami.
- Idźcie sobie a nie będziecie dziewczynę gnębić.
- Hahahaha już sobie idziemy, ale nie dlatego że wy nam każecie tylko dlatego że chcemy. Wykrzyknęli hurem.
- Nie przejmuj się nimi oni już tacy są. Mam nadzieję że niczym Cię nie obrazili. A tak wogule to jestem Violetta, ta w czarnych włosach to Francesca, a ta w tych rudych włosach to Camila.
- Nie nic się nie stało. Ja jestem Ludmila. Miło mi was poznać. A tak wogule to co to za ludzie byli?
- To tutejsza banda, która myśli że jest lepsza od innych w całym Studiu. Ta w krótkich czarnych włosach to Gery, tamta druga to Naty, ten brunet w takich włosach do góry to Federico chłopak Gery, ten szatyn to Leon a ten ostatni to Diego.
- Aa, dobrze dziękuję wam za pomoc. To miłe co zrobiliście chociaż was nie znam.
- Nie ma za co. Jeśli chcesz to możemy się zaprzyjaźnić. Myślę że to byłby świetny pomysł.
- Pewnie że chcę.
- To super. Daj mi swój numer to może jutro pójdziemy do szkoły.
- Dobrze. A teraz chodźmy na lekcje bo się spóźnimy.
- Okej. Co masz pierwsze?
- Śpiew z jakąś Clarą. Nie wiem kto to.
- Oo my też mamy teraz tą lekcję, chodź z nami. Musisz poznać Clarę, jest świetną nauczycielką.
Resztę lekcji minęło bardzo przyjemnie. I mam przyjaciółki bardzo się z tego powodu cieszę. Nie wiedziałam że może być aż tak fajnie.






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Oto 1 rozdział.
Hejt zamień w poradę. Mam nadzieję że się wam chociaż trochę podoba.



niedziela, 1 lutego 2015

Prolog

Ludmiła 
 Moje życie nie ma sensu..... Czemu moi "wspaniali rodzice" postanowili wyjechać z Hiszpanii i zamieszkać w Buenos Aires. Moja przyjaciółka Natalia wyjechała bardzo dawno temu i na początku pisałyśmy ale w pewnym momencie nasz kontakt się urwał, nie mam pojęcia dlaczego. Próbowałam się z nią skontaktować, pisałam, dzwoniłam ale ona wcale nie odpowiadała. Ona wyjechała do Buenos Aires. Myśl że mogłabym ją spotkać po tylu latach mnie przeraża, ale nie mam nadziei że ją spotkam.
- Ludmiła. Zaraz wychodzimy. Pośpiesz się.
Moja matka z ojcem mnie wołają, nie mam wcale ochoty wyjeżdżać ale niestety muszę.
- Zaraz z chodzę tylko pożegnam się z tym co tak bardzo kocham!!
- O Jezu! Nie marudź tylko z chodź tu w tej chwili bo się spóźnimy na samolot!
Więc zeszłam szybko z mojego starego pokoju z łzami w oczach że już nigdy nie zobaczę tego miejsca..

Violetta
Moje życie po śmierci mojej ciotki się rozpadło na kawałki których nikt nigdy nie pomoże zebrać... Ona była jedną osobą która umiała mnie pocieszyć a teraz jej ze mną nie ma... Mój tata jest bardzo nie obecny po jej śmierci. Najpierw moja mama odeszła, prawie jej nie pamiętam, potem był z trzema kobietami z które kochał ale jego związki z nimi zawsze były nie wypałem... A teraz Angie którą bardzo kochał odeszła. Kompletnie się po tym załamał, zresztą i ja też i nie mam z nim takiego kontaktu jak kiedyś... Jedynymi osobami z które mi zostały to moje przyjaciółki Francesca i Camila, jestem i bardzo za to wdzięczna że są ze mną w tych najgorszych chwilach dla mnie.. Jeszcze na dodatek w szkole jest taka banda na której czele jest Gery i Natalia, razem ze Leonem, Diego i Federico którzy mi dokuczają cały czas... Nie mam już na to siły... Nie daje już rady... NIGDY nie czułam się taka samotna jak teraz. NIGDY. Brakuje mi Angie. I taty ale mój tata wydaje się teraz jakby ktoś wyssał z niego wszystkie uczucia i całe życie.... 











~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej :)
Więc mamy już prolog. 
Wiem wiem jestem beznadziejna, ten rozdział jest beznadziejny ale piszę. 
Pozdrawiam was :)